Cegła na ścianie i nowy biznes Pana Sławka

Od miesiąca pracujemy nad budową i aranżacją kliniki stomatologicznej. Niestety, nie obeszło się bez płyt kartonowo-gipsowych oraz gładzi gipsowych. Ale i tutaj dodaliśmy coś od siebie – w nowoczesnym wnętrzu zaaranżowaliśmy stylową poczekalnie. W tej chwili do ściany, na której zamontowaliśmy stare, drewniane drzwi (posłużą one jako wieszak na ubrania) kolega przykleja płytki ceglane.

Płytki wycięliśmy sami z cegieł ręcznie robionych. Klejone są na regipsowej ścianie. Oczywiście ścianę zagruntowano, zagruntowaliśmy także same płytki przed przyklejeniem. Do montażu używamy kleju o podwyższonej elastyczności. Całość będzie fugowana zaprawą wapienną. I to tyle jeżeli chodzi o ściankę z cegły.

Przy okazji chciałbym podzielić się z czytelnikami swoimi doświadczeniami z nową firmą naszego ulubionego partacza – Pana Sławka. Otóż założył on firmę, która na jednym z portali aukcyjnych oferuje lady recepcyjne.  Jeden z modeli w cenie 1750 zł spodobał się naszej Inwestorce i chcieliśmy go zamówić jednak z małą modyfikacją. Chodziło o to, by prostą ladę przeciąć pod katem 50 stopni i spasować. Nie wiedząc, że to firma Pana Sławka wysłaliśmy zapytanie ofertowe. Po kilku chwilach otrzymaliśmy odpowiedź z wizualizacją. Na wizualizacji blat oczywiście był przycięty i spasowany jednak front już nie. Wyglądało to tak, jakby ktoś przystawił do siebie dwie deski meblowe. W odpowiedzi zapytałem czy jest możliwość spasowania frontu. Wykonawca (Pan Sławek) odpisał, że tak, ale – i tu cytuje: „oczywiście da się to spasować, ale nie będzie to łatwe – dopłata  200 zł netto”. Pan jeszcze dodał, że miejsce łączenia będzie bardzo wrażliwe i że będzie można je łatwo uszkodzić.

200 zł netto – to trochę dużo jak za przycięcie prostej płyty meblowej pod kątem i jej spasowanie, ale cóż, może faktycznie jest to takie trudne i skomplikowane. Przekonałem Inwestorkę, że wydatek jest uzasadniony. Ale zanim wyślę zamówienie do firmy od lady, chciałem się czegoś więcej dowiedzieć na temat owej wrażliwości, o której wspomniał w korespondencji wykonawca. Ja odpowiadam za całą inwestycję – od projektu po wykończenie i nie podrzucę Inwestorce jakiegoś bubla, który będzie się psuł i szpecił klinikę. Wysłałem kolejnego maila do wykonawcy, z pytaniem o możliwość zabezpieczenia tego miejsca, które ma być bardzo wrażliwe. Odpisał, że jest to możliwe przez zamontowanie na krawędzi profilu z blachy lecz – i tu kolejny cytat – „nie będzie to łatwe. Szacunkowa cena 300 zł netto”.

Mamy zatem już dopłaty w łącznej wysokości 500 zł/netto. Ale to jeszcze nie koniec historii. Na przesłanej wizualizacji lada nie posiada szuflady. Na zdjęciach w serwisie internetowym jest słupek z trzema szufladami. Inwestorka prosiła o jedną – a nie trzy, zapytałem zatem o szufladę.

Trzeci list od wykonawcy posiadał załączoną wizualizację wraz z szufladą. W treści nie było już tekstów o tym, jakie to trudne i skomplikowane zadanie. Odpowiedź była krótka „razem wychodzi 2600 zł netto”.

Podsumujmy: oferowana cena lady 1750 zł. Ucięcie i dopasowanie pod kątem + 200. Mamy zatem 1950 zł. Zabezpieczenie krawędzi dopasowania + 300. Mamy już 2250 zł. Do tego jedna szuflada i łącznie wychodzi 2600 zł. Okazuje się, że jedna szuflada kosztuje 350 zł. Okazało się, że końcowa cena jest o 50% wyższa niż początkowa.

Już po pierwszym mailu od wykonawcy, w którym pojawiała się dopłata powinienem się zorientować, że mam do czynienia z naciągaczem typu Pan Sławek, który lubi najeść i napić się za darmana. Oczywiście zrezygnowałem z zakupu. Podziękowałem za ofertę ale ladę zamówię u innego producenta.